SMSL N100 –  test cyfrowego transportu

Rynek streamerów sieciowych rozwija się dziś szybciej niż jakakolwiek inna gałąź sprzętu audio. Jeszcze kilka lat temu wybór ograniczał się do kilku drogich konstrukcji, dziś niemal każdy producent posiada w ofercie transport sieciowy. Co więcej moduły sieciowe dokładane do wzmacniaczy zintegrowanych czy amplitunerów kina domowego to już codzienność. SMSL postanowił jednak podejść do tematu w charakterystyczny dla siebie sposób – zaoferować urządzenie pozbawione zbędnych dodatków, którego jedynym zadaniem jest dostarczenie do zewnętrznego przetwornika DAC możliwie najczystszego sygnału cyfrowego.

N100 nie próbuje być wzmacniaczem, przetwornikiem czy centrum multimedialnym. To klasyczny transport sieciowy wyposażony w bogaty zestaw wyjść cyfrowych: USB Audio, AES/EBU, koaksjalne i optyczne. Obsługuje Tidal, Qobuz, AirPlay, DLNA oraz współpracuje z platformą Volumio, dzięki czemu bez problemu odnajdzie się zarówno w nowoczesnym systemie opartym o streaming, jak i w klasycznym zestawie z wysokiej klasy przetwornikiem C/A.

Kilka słów o marce

SMSL od ponad piętnastu lat konsekwentnie buduje swoją pozycję na rynku urządzeń cyfrowych. Chiński producent zaczynał od niewielkich wzmacniaczy słuchawkowych i przetworników DAC, jednak z biegiem lat stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych producentów elektroniki audio klasy desktop.

Firma znana jest z bardzo dobrego stosunku jakości do ceny, zasłynęła głównie z przetworników cyfrowo – analogowych, często wykorzystujących nowoczesne układy ESS, AKM czy Cirrus Logic oraz wysokiej jakości wykonania aluminiowych obudów. N100 wpisuje się w tę filozofię – nie imponuje rozmiarami, lecz już pierwszy kontakt pozostawia wrażenie solidnego produktu.

Budowa i specyfikacja

Obudowę wykonano z frezowanego aluminium obrabianego metodą CNC. Front pozostaje minimalistyczny – niewielka dioda sygnalizacyjna i przycisk zasilania. Producent zrezygnował z dużego wyświetlacza, wychodząc z założenia, że cała obsługa odbywa się z poziomu aplikacji.

W tym miejscu poświęcimy nieco miejsca na opis naszych spostrzeżeń z obsługi aplikacji. Niestety jest to pięta achillesowa urządzenia. Samo łączenie bywa problematyczne, a późniejsza stabilność momentami pozostawiała wiele do życzenia. Po mniej więcej 2 latach urządzenie w trakcie aktualizacji oprogramowania się zawiesiło i już później nie włączyło. Próba naprawy, przeinstalowania oprogramowania na karcie Flash nie przyniosła efektów i obecnie streamer  stoi i czeka na wizytę w serwisie. Gwarancja się już skończyła, także wielkich nadziei w nim już nie pokładamy.

Na tylnej ściance znajdziemy komplet wyjść cyfrowych: USB Audio, AES/EBU, SPDIF coaxial oraz optyczne. Do dyspozycji pozostają również port LAN, dwuzakresowe Wi-Fi oraz porty USB. Wewnątrz pracuje dedykowany zasilacz impulsowy o niskim poziomie szumów zaprojektowany specjalnie dla zastosowań audio.

Całość sprawia wrażenie urządzenia bardzo solidnego. Nic nie trzeszczy, spasowanie elementów stoi na wysokim poziomie, a niewielkie wymiary pozwalają bez problemu wkomponować N100 w praktycznie każdy system.

Brzmienie

Streamer został podłączony do zewnętrznego przetwornika PCM1794 przez interfejs COAX. Już pierwsze minuty pokazują, że N100 nie próbuje kreować własnego charakteru. Jego największą zaletą jest przejrzystość i umiejętność pozostania niemal niewidocznym dla reszty toru.

Twórczość HAEVN jest świetnym materiałem testowym dla każdego transportu cyfrowego. Utwory takie jak Where The Heart Is, Trade It For The Night czy Fortitude opierają się na ogromnej przestrzeni, subtelnych pogłosach i delikatnym głosie Marijna van der Meera.

SMSL bardzo dobrze oddaje atmosferę tych nagrań. Scena budowana jest szeroko i głęboko, a kolejne plany są czytelnie od siebie oddzielone. Wokal pozostaje stabilnie zawieszony pomiędzy kolumnami, nie jest sztucznie wypychany do przodu ani nadmiernie ocieplany.

Stremaer cechuje bardzo dobra rozdzielczość. Cisza pomiędzy instrumentami pozwala wybrzmieć najdrobniejszym detalom – pogłosom fortepianu, subtelnym elektronicznym fakturom czy delikatnym oddechom wokalisty. N100 nie robi tego na siłę, lecz pozwala detalom naturalnie wyłonić się z nagrania. Niezaprzeczalnie to spory plus tego urządzenia. 

Po tym dobrym początku postanowiliśmy spróbować czegoś innego. Muzyka duńskiego gitarzysty Jacoba Gurevitscha wymaga świetnej kontroli mikrodynamiki. Gitara akustyczna, nylonowe struny i liczne drobne niuanse artykulacyjne szybko obnażają wszelkie niedoskonałości transportu.

Tutaj SMSL pokazuje jedną ze swoich najmocniejszych stron. Atak struny jest szybki i precyzyjny, ale jednocześnie pozbawiony cyfrowej ostrości. Instrumentowi może brakuje nieco masy, ale jego  wybrzmienia długo unoszą się w przestrzeni.

Bardzo dobrze wypada również lokalizacja instrumentów. Nawet przy bardziej rozbudowanych aranżacjach łatwo śledzić poszczególne ścieżki, a scena pozostaje uporządkowana. Słuchacz nie ma wrażenia chaosu – wszystko ma swoje miejsce. Ten test streamer również zakończył z oceną pozytywną. 

Na koniec postanowiliśmy przetestować go w utworze, gdzie liczy się to wszystko co opisaliśmy powyżej (przestrzeń, lokalizacja, sposób oddania brzmienia instrumentów) plus potrzeba jeszcze czegoś, by Stevie Ray Vaughan zabrzmiał przekonująco. To jeden z bardzo wymagających utworów testowych dla średnicy i niskich tonów. Nasza winylowa wersja jest punktem odniesienia. 

Jak już wcześniej wspomnieliśmy do pełni szczęścia brakowało nam nieco nasycenia brzmienia. N100 poprawnie oddaje ciężar elektrycznej gitary Vaughana. Razem z przetwornikiem BurrBrowna potrafi zabrzmieć nieco ostro. Co nas bardzo zdziwiło. Szczególnie, że owy DAC, czyli MCK ma tendencję do uspokajania brzmienia.  Dla porównania podłączyliśmy go również do SMSL SU-1, niesamowitego malucha za 300 zł opartego na AK4493S. W tym połączeniu w testowanym aspekcie było nieco lepiej. 

Bas schodzi nisko, lecz przede wszystkim jest doskonale kontrolowany. Nie dominuje nad resztą pasma, tylko buduje fundament całego nagrania. 

Największą zaletą pozostaje jednak dynamika. Ciche fragmenty zachowują napięcie, natomiast mocniejsze wejścia zespołu pojawiają się z dużą swobodą, bez śladów kompresji czy nerwowości.

Posłowie

SMSL N100 nie jest urządzeniem, które próbuje imponować efektownym charakterem brzmienia. Wręcz przeciwnie – jego największą zaletą jest transparentność. Dobry transport cyfrowy powinien przede wszystkim nie przeszkadzać przetwornikowi DAC, a właśnie to N100 robi wyjątkowo skutecznie.

Jeżeli dysponujemy wysokiej klasy zewnętrznym przetwornikiem, otrzymujemy nowoczesny streamer oferujący komplet wyjść cyfrowych i bardzo solidne wykonanie, ale niestety dość toporną obsługę. W brzmieniu potrafi zaimponować przestrzenią, spokojem oraz znakomitą spójność przekazu.

Niestety trzeba uważać na problemy z obsługą oraz na błędy krytyczne podczas aktualizacji. Być może to był nasz osobliwy przypadek. Jednak czytając wiele podobnych doświadczeń innych użytkowników, to może być poważny problem tego urządzenia. Zalecamy rozwagę w trakcie zakupu, choć brzmieniowo streamer się broni, póki działa. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *