
Miniony 2025 rok był specyficznym rokiem, szczególnie jeśli skupimy się na naszej aktywności blogowej. Trochę przyciśnięci natłokiem pracy, a co za tym idzie brakiem publikacji nowych testów, z nowymi postanowieniami wchodzimy w Nowy 2026 Rok.
Mimo braku nowych wpisów na valtornia.pl ostatnimi czasy przetestowaliśmy sporo źródeł cyfrowych. Biorąc pod uwagę nasze zamiłowanie do nośników fizycznych były to głównie odtwarzacze CD, ale też nie zapomnieliśmy o streamingu. Trochę zrezygnowani, nieco przypadkiem natknęliśmy się na zestawienie, które wyniosło brzmienie naszego systemu na „niebotyczny” poziom. Nasze doświadczenie w tym aspekcie pokazuje, że często mamy już wszystko, co trzeba, ale brakuje „spoiwa”, czasami jednego elementu, który wszystko połączy. W tym momencie, od razu przed oczami mamy cytat z naszej ulubionej książki (J.R.R. Tolkiena „Władca Pierścieni”):
Jeden, by wszystkimi rządzić, jeden, by wszystkie odnaleźć, Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać W krainie Mordor, gdzie zaległy cienie.
Cyrus dAD7 i topowy transport CD
Odtwarzacz Cyrusa jest od dawna w naszym systemie. Po drodze było wiele zmian, niemal wszystkich elementów naszego zestawu. Natomiast Cyrus dAD7 był niewymienialny. Oczywiście jego rola była różna, raz korzystaliśmy z niego częściej, raz rzadziej. Szczególnie przez jego przypadłość (po odłączeniu od prądu i ponownym podłączeniu występowało „dławienie” i zacinanie odtwarzanej płyty, które ustępowało po kilkunastu godzinach pracy) nie chcieliśmy go nadwyrężać. Nawet próbowaliśmy go naprawić w różnych serwisach audio. Bez skutku. Nikt się nie chciał podjąć naprawy. Czy to Cyrus taki straszny, czy to my mieliśmy tak mało szczęścia co do serwisów? Na szczęście, niespełna dwa miesiące temu w prezencie od Złotej Jagody otrzymałem wspaniałą stację lutowniczą Weller i na pierwszego pacjenta obrałem sobie oczywiście..Cyrusa. Ryzyko wcale nie było małe, bowiem dAD7 to ulubiony sprzęt Złotej Jagody.
Po całkowitym rozkręceniu i rozebraniu odtwarzacza, diagnoza była widoczna gołym okiem. Jeden z kondensatorów „pociekł”. Na szczęście wyciek był ograniczony do górnej powierzchni kondensatora i nie uszkodził płytki PCB. Wymiana kondensatorów na nowe Nichicony przebiegła dość sprawnie i na święta można było ponownie podłączyć Cyrusa do systemu. Odczucia po własnoręcznej naprawie i włączeniu CDeka, kiedy się okazało, że wszystko działa były bezcenne.
Na tym etapie naszym głównym CD był ostatni wypust Denona, okazały DCD-3000NE, czyli dość poważny przeciwnik.



Cyrus dAD7 plus DAC na kościach PCM 1794 Burr Brown
Historia poszukiwań przetwornika do Cyrusa to materiał na oddzielny tekst. Nasz wybór ograniczyliśmy do kości Burr Brown, które w naszym zestawieniu (szczególnie z Ayonem) brzmią najlepiej. Oczywiście łatwo nie było, bowiem wybór nie jest taki prosty. Obecnie na rynku mamy przetwornik Fezza (Equinox), który czujemy, że mógłby się również sprawdzić. Niemniej w momencie naszych poszukiwań nie był jeszcze dostępny. Ponownie losem rządził przypadek i wybór padł na tani DAC, który znaleźliśmy na alli….Jednak to nie był pierwszy, lepszy przetwornik, których jest tam cała masa. Wybraliśmy niewielki, tylko z jednym wejściem COAX DAC na kościach BurrBrown 1794 (po jednym na każdy kanał), stworzony w technologii NOS IV (Meishun Audio). Nie będziemy się tu rozpisywać na temat budowy i charakterystyki samego przetwornika. Skupimy się raczej na połączeniu tej czarnej kostki z Cyrusem.
Brzmienie
Cyrus po wymianie kondensatorów zyskał nowe życie, stał się wybitnym transportem, którym de facto zawsze był. Natomiast ząb czasu odcisnął na nim pewne piętno. Dopiero po naprawie pokazał nam jak potrafi zagrać i zrobił to tak, że oniemieliśmy z wrażenia. Raz po raz zmienialiśmy tylko wcześniej osłuchane płyty, które teraz odkrywaliśmy na nowo.
„The Wall” Pink Floyd’ów zabrzmiała niesamowicie. Ta płyta zawsze brzmiała dobrze, ale obecnie w tym zestawieniu dźwięk wydobywający się z kolumn stał się wybitny. Holograficzna przestrzeń, bardzo dobra precyzja z ponadprzeciętnym nasyceniem sprawiła, że tak dobrze znany przez nas album potrafił czymś nowym zaskoczyć.
Rozochoceni takim obrotem sprawy sprawdzaliśmy po kolei płyty z naszej kolekcji. Nie było znaczenia, czy to było Lao Che, czy Metallica, czy najnowszy album Rilesa. Wszystko zabrzmiało fantastycznie. Kluczowe znaczenie odegrała głębia sceny. Wysunięty nieco do przodu wokal, który za sobą miał jeszcze przynajmniej dwie „warstwy” instrumentalne sięgające głęboko poza linię kolumn. W porównaniu z flagowym modelem odtwarzacza Denona, Cyrus jako transport zagrał co najmniej o dwie klasy wyżej. Z resztą można napisać, że wymknął się nieco poza skalę. Zaprezentował nam brzmienie kompletne. Takie, do którego wciąż dążyliśmy, a które jak się okazało cały czas mieliśmy na wyciągnięcie ręki. A pomyśleć, że jakiś miesiąc temu myśleliśmy o wymianie kolumn.
Posłowie
Czasami mniej znaczy więcej. Nasze ostatnie doświadczenia pokazują, że można nieustannie „gonić króliczka” w poszukiwaniu wybitnego brzmienia (wydając przy tym coraz więcej pieniędzy) i być cały czas blisko, a jednocześnie daleko. Trzeba oddać Cyrusowi, że ten nasz konkretny model z 1994 roku był pewnym zwieńczeniem wieloletniej pracy brytyjskiego producenta. W swoich latach był topowym modelem. Mamy te szczęście, że jesteśmy drugim właścicielem tego odtwarzacza, który dalej po drobnych naprawach pozostaje w doskonałej dyspozycji. W połączeniu z zasilaczem Cyrus PSX-R oraz przetwornikiem na kościach PCM1794 Burr Brown uzyskaliśmy hi-endowe źródło za przysłowiowe „grosze”.


… Ponownie losem rządził przypadek i wybór padł na tani DAC, który znaleźliśmy na alli….Jednak to nie był pierwszy, lepszy przetwornik,..”
Tego Cyrusa nie znam osobiście, ale ” chińską czarną kostkę ” znam. I … jest to najlepszy DAC, jaki słyszałem. Cenowo – sprzęt superbudżetowy. Dźwiękowo jednak – znacznie lepszy niż DAC w Luminie D3 czy NADzie C 658, Jako streamera używałem też króciutko. (wypożyczyłem ze sklepu ) koreańskiego Rose’a, tego droższego ale nie pamiętam, by zrobił na mnie większe wrażenie. A ” Czarna Kostka” zrobiła. Teraz używam Lumina D3 jako transport sieciowy, Czarna Kostkę jako DAC, NADa jako przedwzmacniacz. Rotela Michi robi za końcówkę mocy a B&W 805 przetwarzają prąd na falę dźwiękowa. I dźwięk jest znośny… No nie – jest naprawdę dobry. Kiedy D3 grał jako transport + DAC to była katastrofa. Dobrze brzmiały tylko wybitne jakościowo pliki. Dobrze, że Lumin ma wyjście cyfrowe. Ta Mała Czarna Kostka ( „MCK”) ma nadprzyrodzona wręcz zdolność uzdatniania dźwięku rysowanego żyletka, Pliki dobrej jakości rysowane w ten sposób są po prostu bardzo szczegółowe i precyzyjne, chociaż brak im wypełnienia ciałem i barwa. W plikach ” normalnych czyli gorszych ” było znacznie gorzej – dużo bałaganu i chaosu – mimo, że klocki dobrej jakisci niby. Może aplikacja SABRE- ów w Luminie, zamiast wcześniejszych Wolfsonow, tak go „wyostrzyła”? Nie wiem. W każdym razie z MICHI jako wzmacniaczem było za ostro. Nie, żeby ” krew z uszu”, ale coś w tym kierunku. MCK jakby wszystko uporządkowała, trochę zmiękczyla, uzdatnila… Szczegóły są, ale nie kłują tak w uszy.
Wielkie podziękowania dla gospodarza VALTORNI, za inspirację i pomoc w zakupie MCK.
To wspaniałe wiadomości! Czarna kostka jest pod tym względem wyjątkowa. Pięknie to ująłeś: „Ta Mała Czarna Kostka („MCK”) ma nadprzyrodzona wręcz zdolność uzdatniania dźwięku rysowanego żyletka”. Cieszymy się, że nasze doświadczenia Tobie pomogły;) Mamy nadzieję, że przed nami jeszcze sporo takich sprzętowych odkryć.
Pozdrawiamy!
Można prosić więcej szczegółów która to jest dokładnie ta MCK? Na znanym chińskim portalu jest kilka z podwójnym 1794.
MCK dostanie niebawem swój oddzielny wpis na blogu. Ten DAC to Meishun Audio PCM 1794. Pozdrawiamy!