Retip wkładki gramofonowej AT33PTG/II. Czy to się opłaca? 

Przeważnie wkładki gramofonowe typu MM mają możliwość wymiany zużytej, bądź uszkodzonej igły. Inaczej jest w przypadku wkładek MC, te niestety mają niewymienne igły. Powszechnie wiemy, że w trakcie użytkowania tak delikatnej części gramofonu  może wydarzyć się wiele, niekoniecznie przyjemnych zdarzeń. Niestety, pewien czas temu, w naszej ulubionej wkładce  AT33PTG/II doszło do urwania zawieszenia. Serwis naszego rodzimego dystrybutora spisał ten egzemplarz na śmietnik. Szkoda, bowiem wkladka miała niecały rok przebiegu. Szczęśliwie natknęliśmy się na fachowca, zajmującego się naprawą oraz odnawianiem wkładek gramofonowych. 

W naszym wypadku koszt naprawy zawieszenia i nawinięcia cewek wyniósł 600 zł. Bardzo dobra cena jak na wkładkę, która miała iść do kosza. Poszliśmy nieco dalej, bowiem wymieniliśmy igłę, która mogła zbliżać się do kresu swojej żywotności. Fabrycznie we wkładce AT33PTG/II montowana jest igła ze szlifem Microline. My poprosiliśmy o wklejenie w jej miejsce rysika ze szlifem Shibata. 

Jakie efekty to wszystko przyniosło, czy się opłacało  i jak brzmi nasza AT po retipie? O tym poniżej w opisie brzmienia wkładki. 

Ustawienie i kalibracja

Wkładka zewnętrznie wygląda identycznie, a naprawione zawieszenie działa wyśmienicie. Kalibracja wkładki nie nastręczyła nam żadnych problemów. Z nową igłą optymalna wysokość ramienia VTA różniła się od tej, którą mieliśmy poprzednio ustawioną z  fabryczną AT33PTG/II. Siłę nacisku VTF początkowo ustawiliśmy na 2.00g, który poźniej skorygowaliśmy na 2.07g. 

Brzmienie

Pierwsze wrażenia odsłuchowe po podłączeniu i skalibrowaniu zwróciły naszą uwagę na ponadprzeciętną precyzję nowej/starej AT33PTG/II. Szlif igły Shibata zapewnił jeszcze lepszą penetrację rowka czarnej płyty, a co za tym idzie wydobył z niej jeszcze więcej informacji. Niestety wiąże się to również z pewną bezwzględnością wobec słabszych tłoczeń oraz słabszej jakości nagrań. Wszystkie ich mankamenty wkładka AT z rysikiem Shibaty podkreśli jeszcze mocniej niż fabryczna AT33PTG/II. Co za tym idzie, niektóre z tych płyt będzie cieżko przesłuchać do końca. 

Początkowo mieliśmy trudności z przyzwyczajeniem się do sposobu prezentacji wytłoczonych na płycie utworów. Przyzwyczajeni do nasyconego, nieco wysuniętego wokalu, byliśmy nieco zbici z tropu, kiedy był on schowany daleko z tyłu. Skorygowaliśmy nieco ustawienie wkładki oraz zwiększyliśmy siłę nacisku i nasz subiektywny odbiór brzmienia wkładki uległ poprawie. Ponadto wkładka po retipie z nową igłą potrzebuje około 70-80 godzin okresu wyłamania, by pokazać pełnię swych możliwości. W tym konkretnym wypadku zmiana jakościowa brzmienia jest bardzo duża. Trzeba zachować cierpliwość i nie podejmować pochopnych decyzji w pierwszych godzinach odsłuchu. 

Zdolność kreowania zjawisk przestrzennych starej/nowej AT33PTG/II jest wybitna. Słyszymy jeszcze więcej i jeszcze dokładniej niż miało to miejsce ze szlifem microline. Odsłuch takich płyt jak J.J Cale „5” czy Steve Miller Band ”Fly like an Eagle” to czysta przyjemność dla naszych uszu. Ogólna charakterystyka brzmieniowa pozostaje taka jak we wkładce AT wychodzącej prosto z japońskiej fabryki. Brzmienie AT33PTG/II opisaliśmy dokładnie w teście (link do testu).

Posłowie

Odpowiadając na pytanie zadane w tytule, jednoznacznie stwierdzamy, iż retip wkładki jest warty zachodu i zainwestowanych pieniędzy. Szczególnie jeśli mamy możliwość skorzystania z usług zaufanego człowieka/serwisu. 

System odsłuchowy

Wzmacniacz: Ayon Scorpio XS (test), Moon 240i,

Źródła: Pro-Ject X2,

Zestawy głośnikowe: Wharfedale Linton Heritage (test), Fostex Fe166NV DIY (test), Dynaudio Excite X34,

Kable głośnikowe: Tellurium Q Blue II, Canare 4S11,

Kable sygnałowe: Tara Labs Apollo Extreme, 

Zasilanie: DH Labs Encore 2m, SUPRA LoRad Silver 2m, YARBO SP-8000PW, listwa zasilająca: Tomanek TAP8+ z DC Blockerami.

9 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *