Denon DCD 3000NE test odtwarzacza CD

Płyta CD, dla jednych przeżytek, dla innych najlepsze co zostało wynalezione w świecie audio hi-fi. Ten fizyczny nośnik jest z nami od początku i jest naszym zdaniem najprostszym wejściem w doskonałą jakość dźwięku płynąca z naszych systemów. 

Jeszcze około 2015 roku płyta CD była już w niezłej defensywie. Streaming i pliki rosły w siłę, a fizyczne nośniki – szczególnie kompakt – traciły z roku na rok po kilkanaście procent sprzedaży. W wielu krajach Europy i w USA CD były spychane na margines rynku, a ich miejsce w świadomości odbiorców zajmowały abonamenty Spotify, Apple Music czy Tidal. 

Lata 2016–2019 to właściwie nieprzerwany ciąg spadków. Sprzedaż płyt CD malała zarówno pod względem liczby egzemplarzy, jak i udziału w przychodach całego rynku muzycznego. Co ciekawe, to właśnie w tym okresie winyl – długo traktowany jako format stricte niszowy – zaczął stopniowo doganiać, a potem wyprzedzać CD pod względem wartości sprzedaży. 

Pandemia przyniosła pierwszy nieoczywisty zwrot akcji. W latach 2020–2021 w niektórych krajach, zwłaszcza w USA, odnotowano symboliczne wzrosty sprzedaży CD – pierwsze od kilkunastu lat. Były one niewielkie i krótkotrwałe, ale ważne ze względów rynkowych. Po 2022 roku sytuacja znów się skomplikowała. Sprzedaż CD w większości krajów wróciła do trendu spadkowego, ale tempo tego spadku wyraźnie wyhamowało. W Wielkiej Brytanii czy Niemczech kompakt nadal tracił, jednak już nie w takim tempie jak kilka lat wcześniej. Jednocześnie winyle coraz częściej sprzedawały się lepiej niż CD – zarówno w liczbie egzemplarzy, jak i w przychodach – co potwierdziło trwałą zmianę hierarchii w świecie nośników fizycznych.

Najciekawsze rzeczy zaczęły dziać się w latach 2023–2024. W części rynków europejskich odnotowano pierwszy od około dwóch dekad wzrost sprzedaży muzyki fizycznej jako całości. Sprzedaż CD nie wystrzeliła nagle, ale przestała być wyłącznie formatem „w odwrocie”. 

Denon DCD 3000NE nowa odsłona klasyka japońskiego producenta 

Denon DCD 3000NE to flagowy model odtwarzacza CD japońskiego producenta. Wiąże się to z bezkompromisowym podejściem do budowy tego modelu. Mamy tu do czynienia z pięknie zbudowanym odtwarzaczem, który swoim wnętrzem potrafiłby zawstydzić niejedno hi-endowe urządzenie. Tak więc, oto pełna specyfikacja:

  • typ urządzenia: odtwarzacz CD / SACD
  • napęd: autorski mechanizm Denon S.V.H. (Suppress Vibration Hybrid)
  • obsługiwane nośniki: CD, CD-R/RW, SACD, DVD-R/RW (audio)
  • obsługiwane formaty z płyt:
  • CD: MP3, WMA, AAC, WAV, FLAC, ALAC, AIFF (do 48 kHz / 24 bit)
  • DVD: WAV, FLAC, AIFF (do 192 kHz / 24 bit), ALAC (96 kHz / 24 bit), DSD (do 5.6 MHz)
  • przetwornik DAC: ESS Sabre (konfiguracja quad DAC – 4 przetworniki na kanał)
  • przetwarzanie cyfrowe: Ultra AL32 Processing
  • tryb Pure Direct: tak
  • wyjścia analogowe: 1 × RCA (stałe)
  • wyjścia cyfrowe: 1 × optyczne, 1 × koaksjalne
  • wejścia cyfrowe: brak
  • USB: brak
  • pasmo przenoszenia:
  • CD: 2 Hz – 20 kHz
  • SACD: 2 Hz – 50 kHz
  • zakres dynamiki:
  • CD: ok. 101 dB
  • SACD: ok. 112 dB
  • stosunek sygnał/szum: ok. 117 dB
  • THD: ok. 0,0015%
  • pobór mocy: 35 W
  • standby: < 0,3 W
  • wymiary: 434 × 138 × 405 mm
  • waga: 16,8 kg

Jesteśmy ostatnio mocno zagłębieni w temacie odtwarzaczy CD. Powyższego Denona użytkowaliśmy przez niespełna rok. Poniżej postaramy się po krótce opisać nasze spostrzeżenia. Porównywaliśmy go do naszego punktu odniesienia, czyli Cyrusa dAD7 w roli transportu, który grał razem z przetwornikami na kościach BurrBrown, PCM1794 oraz PCM1702. 

Brzmienie

Denon DCD-3000NE – piękny, kulturalny… i trochę zbyt zdystansowany?

Są takie urządzenia, które od pierwszych minut robią wrażenie. Wszystko jest na swoim miejscu, nic nie wystaje, nic nie drażni. I właśnie taki jest Denon DCD-3000NE. To odtwarzacz, który nie próbuje Cię uwieść efektem „wow” – on raczej mówi: usiądź spokojnie, zaraz pokażę Ci porządek w muzyce. Uściślijmy, bardzo precyzyjny porządek, gdzie nie ma miejsca na niedopowiedzenia. 

Tylko pytanie brzmi: czy ten porządek to jeszcze muzyka, czy już kontrola? Zaczęliśmy od płyty, którą doskonale znamy, czyli Sunset Blue Melody Gardot. To jest płyta, która natychmiast obnaża charakter źródła. Na Denonie wokal Melody jest czysty, stabilny, perfekcyjnie osadzony, a scena jest szeroka, każdy detal jest „na swoim miejscu”. Ale..brakuje tego jednego elementu, a mianowicie odrobiny intymności i „ciała” głosu. Wokal Melody jest piękny, jest wyraźny, ale stoi krok dalej od Ciebie, niż mógłby. To nie jest chłodne granie. To jest zdystansowane granie.

Denon DCD 3000NE – SACD a CD

Następnie sprawdziliśmy jak Denon sprawdzi się w dynamicznym repertuarze i do szuflady odtwarzacza włożyliśmy debiutancką płytę Zuty. W odniesieniu do Melody Gardot, Zuta to zupełnie inna historia: rytm, energia oraz lekka surowość produkcji. Japończyk robi z tym porządek: bas jest kontrolowany, perkusja punktowa, a całość „czytelna”. I znowu na pierwszy „rzut” ucha: wszystko się zgadza, nawet trochę za bardzo. Bo zamiast: energii, pazura, lekkiego chaosu, dostajemy: ład, kontrolę i elegancję. Zuta na Denonie brzmi: bardziej jak dobrze nagrany materiał studyjny, niż żywy, trochę nieokrzesany zespół. 

Najlepiej Denon odnajduje się na ścieżce dźwiękowej z Desperado, gdzie gitara i inne instrumenty akustyczne korzystają z jego precyzji i kontroli. Tutaj separacja, czystość i stabilność sceny robią naprawdę dobre wrażenie. Dźwięk jest uporządkowany, każdy element ma swoje miejsce, a całość układa się w spójną, czytelną prezentację. Ale nawet tutaj, przy muzyce, która powinna mieć w sobie ogień i lekką dzikość, Denon pozostaje wierny swojemu charakterowi. Gitara brzmi bardziej perfekcyjnie niż zadziornie. 

Na koniec porównaliśmy brzmienie kilku naszych płyt SACD do warstwy CD tychże płyt. W tym momencie japoński odtwarzacz nas zaskoczył. Bowiem z płytami SACD otrzymujemy to, czego nam brakowało w odsłuchu płyt CD. Wypełnienia i namacalności dźwięku. Także, jeśli ktoś posiada bogatą kolekcję płyt SACD powinien wziąć pod uwagę ten odtwarzacz. 

Posłowie

Denon DCD-3000NE nie jest chłodny ani sterylny – to nie ten typ grania. Jest natomiast bardzo zdyscyplinowany. Stawia na kontrolę, równowagę i kulturę, a nie na bezpośredniość czy emocjonalność. Pokazuje muzykę w sposób uporządkowany, czasem wręcz elegancki do granic poprawności. Dla jednych będzie to ogromna zaleta – bo dostają spokój, czystość i brak jakiejkolwiek agresji. Dla innych może brakować emocji.  Osobiście jesteśmy zwolennikami mniej liniowego brzmienia, brzmienia być może bardziej „brudnego”, mniej precyzyjnego, ale zdecydowanie bardziej emocjonalnego. Dlatego dalej nasz leciwy Cyrus z zewnętrznym DACiem jest naszym głównym, cyfrowym źródłem. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *